Studia przypadków

Nie do podrobienia [ilustracja do artykułu]

Warszawski startup Talkin’ Things dostarcza globalnym koncernom rozwiązania, które sprawiają, że opakowania ich produktów stają się inteligentne – zapobiegają podrabianiu, pozwalają śledzić produkt od fabryki aż po półkę w sklepie, wchodzą w interakcje z klientem końcowym oraz stają się nośnikiem treści. Przede wszystkim zaś dostarczają producentom bezcennych informacji o rynku.

więcej Przeczytaj całą historię inne Inne historie sukcesu

Akademia PARP > Wykreować innowacje

Wykreować innowacje

  • Autor: art
  • Data: 2018-11-09 09:37:09
  • Odsłon: 224
[Ilustracja do studium przypadku] Nie jesteśmy na sprzedaż – mówi Piotr Barski, prezes i współzałożyciel firmy Prochimia Surfaces,  która dostarcza naukowcom z całego świata trudne do wytworzenia związki chemiczne. Dzięki nim mogą przeprowadzać badania prowadzące do innowacji.    

Inżynieria materiałowa i modyfikacja powierzchni metodami chemicznymi to interdyscyplinarne dziedziny naukowe, w których chemia przenika się z biotechnologią i nanotechnologią. Na styku tych trzech dyscyplin działa Prochimia Surfaces – trójmiejska firma założona w 2001 r. przez Piotra Barskiego oraz Bartosza Grzybowskiego.

Do podjęcia działalności zainspirował ich artykuł opublikowany przez grupę naukową George’a Whitesides’a, profesora chemii na uniwersytecie w Harvardzie, dotyczący nukleacji (zarodkowania) powierzchni złotych związkami siarki. – Widzieliśmy rosnącą liczbę publikacji na ten temat, natomiast brakowało realnych produktów z tym związanych, które byłyby łatwo dostępne dla grup badawczych – mówi Piotr Barski, współzałożyciel i prezes Prochimia Surfaces.

Zauważyli, że grupom tym przydałyby się gotowe „klocki budulcowe”, które można by było wykorzystać do przeprowadzania skomplikowanych doświadczeń. Ułatwiłoby to pracę i przyspieszyło cały proces badawczy. – Badacze nie musieliby się wtedy znać konkretnie na chemii, a dzięki gotowym związkom, mogliby zbadać jakąś ideę i przedstawić wyniki – tłumaczy Piotr Barski, prezes i współzałożyciel Prochimia Surfaces.

„Chemiczne delikatesy”

To jedna z nielicznych w kraju i na świecie firm, które specjalizują się w produkcji określonych grup związków chemicznych wykorzystywanych przez zespoły badawcze przy tworzeniu innowacyjnych rozwiązań. Prochimia ma najszersze portfolio markeptanów, dwusiarczków i ditioli organicznych. – Oprócz tego oferujemy silany do modyfikacji powierzchni szklanych i krzemowych, a także katechole do modyfikacji tlenków metali – wyjaśnia prezes Barki. Znajdujące się od początku w portfolio firmy merkaptany (grupa organicznych związków chemicznych, w których atom tlenu grupy hydroksylowej został zastąpiony atomem siarki. W uproszczeniu – siarkowe odpowiedniki alkoholi), to związki, które nie tylko trudno wyabstrahować, ale jeszcze trudniej uzyskać w czystej formie.

Prezes Barski określa te materiały mianem „chemicznych delikatesów” i mniej wyszukane związki przyrównuje do zwykłych bułek, które jest stosunkowo łatwo upiec. – Ktoś, kto ma doświadczenie i przećwiczony proces produkcji wyłącznie prostych produktów, z czymś bardziej wyszukanym będzie miał już problem – tłumaczy. Prochimia Surfaces wyspecjalizowała się w produkcji tych „delikatesów” i jest to jedna z jej głównych przewag konkurencyjnych.

Kolejną jest elastyczność wobec oczekiwań klientów oraz sumienność w wykonywaniu zleceń. – Potrafimy obsłużyć nawet osoby grymaśne – wskazuje prezes trójmiejskiej firmy. Zawsze rzetelnie informują o wszystkich plusach i minusach produktów, próbują doradzić, który z nich będzie się najlepiej nadawał do konkretnych badań – podejście to zazwyczaj owocuje dłuższą czy też stałą współpracą z klientami. – Mamy zarówno grupę stałych klientów, jak i wieloletnich, którzy co jakiś czas do nas wracają, bo mają jakiś nowy pomysł lub problem, który chcieliby rozwiązać – dodaje.

Z ich produktów korzysta dwa tysiące klientów rozproszonych po całym świecie, głównie tych z państw wysokorozwiniętych pasa półkuli północnej – od Stanów Zjednoczonych po Japonię. Wśród nich są zarówno akademickie ośrodki badawcze takich uczelni jak Harvard, Stanford, MIT, Berkeley czy Oxford, jak i działy badawczo-rozwojowe globalnych koncernów pokroju IBM, Intel czy Fuji. W ciągu ostatnich pięciu lat nawiązali też współpracę z klientami z Dalekiego Wschodu. Oprócz wspomnianej Japonii, Prochimia Surfaces ma partnerów w Korei Południowej oraz w Chinach.

Doświadczeni klienci, z którymi długo pracują, zazwyczaj wiedzą czego chcą. Inni z kolei wymagają konsultacji, a firma prezesa Barskiego im doradza, w którym kierunku warto pójść.

Jak wyceniają swoje usługi? – Stoi za nami pewien know-how i doświadczenie. Nie są to rzeczy, które da się opatentować, niemniej mało kto wie, jak to robić. Jest naprawdę niewielu zdolnych chemików, którzy mają odpowiednią wiedzą i zacięcie biznesowe, aby z nami konkurować. Dlatego nie są to rzeczy tanie – mówi. Za wysoką ceną idzie jednak wysoka jakość.

Do prowadzenia takiej działalności, jaką wykonuje Prochimia Surfaces, niezbędna jest specjalistyczna i droga aparatura. Część z urządzeń mają na własnym wyposażeniu, resztą dysponują uniwersyteckie ośrodki badawcze, z którymi firma doktora Barskiego współpracuje. – Zakup takich maszyn byłby nieracjonalny z punktu widzenia działalności małej firmy – wyjaśnia.

Skromne początki i organiczny rozwój

Kapitał początkowy i nakłady inwestycyjne, jakie trzeba ponieść na rozwój tego typu działalności są wielokrotnie wyższe, niż chociażby w stosunku do firm IT. – Co najmniej o dwa rzędy wielkości – mówi Piotr Barski. Uczula, żeby mieć to na uwadze przy tworzeniu programów finansowych dla branży z pogranicza chemii, biotechnologii i nanotechnologii. Obecnie jest bowiem tak, że spółki IT zajmujące się stricte oprogramowaniem, muszą spełnić te same warunki konkursowe, co firmy prowadzące badania empiryczne w takich dziedzinach jak chemia powierzchni czy biofizyka, a są to działalności nieporównywalne pod względem kapitałochłonnym.

Z początku spółka finansowała się wyłącznie z własnych środków. Po stworzeniu podstawowej oferty, dostarczyła pierwsze związki chemiczne zaprzyjaźnionej grupie badawczej. Z czasem zaczęli korzystać z potencjału marketingowego, jaki w branży naukowej dają publikacje. W nich grupy badawcze muszą podać, skąd brały materiały do badań, jakiej były jakości itp. Dzięki temu, do Prochimia Surfaces zaczęli się zgłaszać kolejni klienci potrzebujący gotowych materiałów do badań. – Najpierw poznaliśmy klientów ze Stanów, a później współpraca rozlała się na cały świat – mówi prezes Barski.

Od czasu do czasu sponsorują specjalistyczne targi branżowe. Są to zazwyczaj bardzo małe zjazdy naukowe, które również dają konkretne rezultaty w postaci nowych zleceń (imprezy odbywają się w Europie oraz w Polsce). Systematycznie monitorują trendy. – Nie jesteśmy firmą innowacyjną, jesteśmy o oczko wyżej. Przy odrobinie szczęścia kreujemy innowacje, np. proponując jakiś nowy związek chemiczny, który do tej pory nie był znany, a ma potencjalnie praktyczne zastosowanie  – mówi prezes Barski. Jeśli Prochimia zaproponuje klientowi taki związek lub klient sam go dostrzeże, idzie w kierunku wyznaczonym przez firmę prezesa Barskiego. W zakresie swojego business capacity doradzają, w którą stronę można rozwijać badania.

Gdzie rozwiązania Prochimia Surfaces znajdują zastosowanie? Na przykład w sensorach do badania uczuleń z dosłownie kilku kropli krwi pacjenta. Taka technologia jest już komercyjnie dostępna, ale nie w Polsce. Są też firmy wykorzystujące związki Prochimia Surfaces do modyfikacji powierzchni w chromatografii (technika służąca do rozdzielania lub badania składu mieszanin związków chemicznych) – próbują produkować materiały do rozdzielania skomplikowanych substancji, które pozwalają na ich efektywną separację i identyfikację. Ich klienci działają w takich branżach jak biosensoryka, nanosensoryka, inżyniera materiałowa – Zastosowań jest tyle, ile jest produktów – mów doktor Barski.

Wspomniane biosensory to urządzenia, które przetwarzają informację chemiczną na elektroniczną. Zastosowanie znajdują w rozpoznawaniu określonych bio-molekuł i „przepisywaniu” ich na sygnał cyfrowy – chodzi przede wszystkim o szybką detekcję konkretnych białek lub mikroorganizmów, które stanowią zagrożenie dla ludzi, np. wąglika.

Małe jest elastyczne

Marka Prochimia powstała dosyć wcześnie w stosunku do dziedziny, w której działa i jest to jeden z głównych powodów, dla którego trudno ją wyrugować z rynku. – Oczywiście konkurencja próbuje nas gonić, ale w dalszym ciągu mamy swój rynek, który jesteśmy w stanie utrzymać będąc małą firmą – tłumaczy. W warunkach komercyjnych, giganci mogliby zastosować szalone dumpingi i przejąć klientów firmy prezesa Barskiego, niemniej dosyć skutecznym mechanizmem obronnym jest ciągłe tworzenie nowych związków, których korporacyjne kolosy nie mają jeszcze w swojej ofercie, bo nie wiedzą jak je stworzyć.

Brak rozbudowanych struktur decyzyjnych i bardzo utalentowana kadra sprawiają, że Prochimia Surfaces jest elastyczna w działaniu i podejmuje decyzje dużo szybciej niż duże międzynarodowe koncerny z branży.

W kraju takich firm jest niewiele. W Europie czy w Stanach nieco więcej, jednak większość z nich nie zajmuje się produkcją związków, w których wyspecjalizowała się Prochimia Surfaces. Działają jednak w podobnym modelu biznesowym – specjalizują się w tworzeniu określonych związków chemicznych, które opanowali i proponują wysokiej jakości usługi, z dużą elastycznością.

– Śmiem twierdzić, że firmy takie są z jednej strony źródłem innowacji, z drugiej zaś często są wykupywane i przejmowane w całości przez gigantów, którym się nie opłaca budować know-how od podstaw. My akurat nie jesteśmy na sprzedaż, ale tak mniej więcej wygląda powszechnie obowiązujący mechanizm na rynku – tłumaczy. Prochimia Surfaces ma najszerszą na świecie ofertę merkaptanów i śmiało konkuruje z takimi firmami, jak np. amerykański potentat branży life sciences i wysokich technologii – Sigma Aldrich.

Lek, który trafia prosto w ognisko choroby

W ramach programu Horyzont 2020, Prochimia Surfaces wraz z ośmioma innymi podmiotami tworzy konsorcjum, którego celem jest opracowanie uniwersalnej platformy do tworzenia nanocząstek, a w zasadzie nanonośników, które wezmą substancję aktywną „na barana” i dostarczą prosto w ognisko choroby. Obecnie wygląda to tak, że tylko ograniczona ilość substancji (w ograniczonym stężeniu) trafia tam, gdzie powinna – najczęściej ulega degradacji w drodze do celu.

Jest to duży projekt badawczo-pilotażowy prowadzony wespół z angielską firmą Midatech, która przewodzi konsorcjum. Dzięki stworzeniu platformy będzie można uzyskać preparat, w tym wypadku „transporter dla leków, całkowicie aseptyczny, czyli gotowy do połączenia z substancją aktywną. Oprócz tego, w ramach projektu badane są hipotezy dotyczące substancji aktywnych – ich właściwości przeciwwirusowych oraz przeciwnowotworowych. Po zakończeniu projektu, właścicielem tworzonej platformy zostanie firma Midatech, która w przyszłości będzie produkować na niej nanocząstki do testowania z substancjami aktywnymi, już na wyższym etapie, czyli w badaniach klinicznych. – W przyszłości też  chcielibyśmy korzystać z tej platformy i testować na niej własne pomysły – mówi doktor Barski.

Na przełomie roku Prochimia weźmie udział w kolejnym innowacyjnym projekcie – EvoNano, którego celem będzie stworzenie modelu in silico (w naukach termin ten odnosi się do badań, które zostały przeprowadzone przy udziale technik komputerowych), w tym przypadku - algorytmu potrafiącego przewidzieć jak duże populacje nanocząstek będą się zachowywały w systemach ożywionych, czyli jak będzie przebiegała dystrybucja nanocząstek w organizmie ludzkim. – Długo walczyliśmy o finansowanie tego projektu. Kilkakrotnie odbijał się od gremiów decyzyjnych, ale ostatecznie przyznano nam środki. Będzie prowadzany z dużą grupą partnerów europejskich – zapowiada Piotr Barski.

 

Autor: Eryk Rutkowski

Grafiki: Prochimia Surfaces

 

Więcej artykułów znaleźć można pod poniższym linkiem:

https://www.akademiaparp.gov.pl/studia-przypadkow